Skoro już buduję ten pomnik,
a nie jest on ze spiżu
w dobrym tonie byłoby
nie słuchać tej słomianej kukły,
szybkoschnącego zapału.
Nie ma listu bez adresata. Nawet, gdy jest on niedookreślony jak venom. Śmiem twierdzić, że cała ta pseudobohema tworząca się wokół szeroko pojętego bloggingu wynika z tak trywialnego stanu świadomości jak tęsknota. Jest po prostu jej strumieniem, o wodzie bardziej lub mniej przejrzystej.
Dla zainteresowanych, aby nie musieli trwać do końca tej mętnej zawiesiny, odautorskiej flegmy: nie wiem, czy wygrałam, z wynikami dali sobie czas do końca kwietnia.
I stażowałam w międzyczasie, wiele sytuacji. Pracę w redakcji oceniam jako bardziej interesującą niż śmiałam przypuszczać. Zupełnie miłą i satysfakcjonującą, jednak czy sprostałam wygórowanym oczekiwaniom komisji- mogę tylko przypuszczać. A przypuszczam, że niekoniecznie.
***
Po niespełna roku znajomości wyjawiłam Asi, jak się przedstawia sytuacja światopoglądowa w mojej rodzinie:
- Nie martw się, mój ojciec jest neoliberałem. – odparła.
***
Na drodze do stania się celebriti poczyniłam milowe kroki. W rezultacie czego dzisiaj w telewizji WTK pokazano moje nogi. Widać wiedzą, co dobre. Nogi w biegu, zupełnie miłe, absolutnie nienachalne. W trakcie ucieczki przed rakiem piersi.
***
Napisałabym coś o maturze, ale ten temat jest tak wyeksploatowany jak ja po zadaniach z genetyki.
Oraz bio- łamigłówkach mojego dziadka:
Co to jest, zielone i robi: kum kum, kra kra, miau miau?
Nie wiem.
Żaba! Hahaha!
!?
Hahaha!
Tato, spaliłeś. – ratuje sytuacje mama.
!?
Żaba na kursie języków obcych.
***
Ja rozumiem, że to środowisko wpływa na ekspresję genów. Ale przy takich genach, to ja po prostu nie mogę być inteligentna, to nie jest w moim zasięgu. Nawet w najbardziej doborowym towarzystwie.
A piszę z czystej tęsknoty, poczucia braku. Miejsca, które nigdy się nie zapełni, co jest dramatem jak- by- nie- patrząc. Ale z tą świadomością, że to jest jak pamięć operacyjna bez Scan Discu…
…wcale nie jest mi łatwiej.

Sierpień 24, 2010 @ 2:04 pm
[...] Źródło: pop the frog [...]