arytmie?

Listopad 1, 2010

Primo: to nie jest wpis o charakterze świątecznym.

Nowy miesiąc, nowe postanowienia. Na chwilę obecną częstotliwość mojego postowania pozostawia wiele do życzenia. Jest niezsynchronizowana z niczym. Gdyby moje tętno było tak nieregularne, dawno bym umarła. Michael kazał mi wybrać jedną kartę i nie pokazując mu- zapamiętać. Tak też uczyniłam. Chwycił mnie za rękę na sposób do mierzenia pulsu. Kolejno zaczął odsłaniać kolejne karty. – To ta – powiedział. Nie pomylił się, student medycyny.

***

 Wiem, tytuł jak u J. L. Wiśniewskiego. Nie rozumiem fenomenu jego „prozy”, targetu jego „twórczości”. Czy to Harlequiny dla początkujących czy sztuka tak wysoka, że nie dosięgam jej nawet stojąc na palcach: nie wiem. Dla mnie nie do przejścia na trzeźwo.

***

- Ja już umarłam. Zadzwonili nawet do mojego męża, tego drugiego i mu powiedzieli lekarze.-

- I jak, był tunel? Jest tam tunel? Tylko to mnie interesuje.- zapytał Grześ.

- Nie ma. Tam nic nie ma. Taka pustka. Nic nie ma.-

- Ale żadnego tunelu nawet światełka!?-

- Nic. Nic, rozumiesz? Jest ciemno. Nie ma babci, mamy, nikt nie czeka.-

- Może wiedziały, że wrócisz.-

- Nie. Tam zupełnie nic… Ale dobrze mi było, kiedy umarłam. Nic nie czułam i było mi dobrze. Uratowali mnie, powiedzieli, że to cud. Dostałam potem osobny pokój i pielęgniarkę. Czeka mnie jeszcze kilka operacji. Mam nadzieję, że tym razem lekarz nie bedzie pijany.-

***

Primo ultimo: on i tak skądinąd wiedział, że to ta karta.


ordnung musst sein

Październik 7, 2010

Kradną mi moje posty bez pytania, nibydziennikarski portal kompilacyjny, danie jednogarnkowe: szybkie, tanie i niedobre. Pamiętajcie młodzieży, trzeba się zabezpieczać. I nie sprzedać się tanio, ani za darmo bo oni nie pytają o zgodę.

Nie jestem poli, jestem WIGE i potwornie mnie to kręci. By heart zabija mózg, a ja się rozwijam, bo to co robię teraz jest tak odmienne od tego, z czym miałam styczność dotychczas.

- Basia, woda się zagotowała.

Wiem, muszę tu zrobić generalny porządek, rewolucję, przyjazny interfejs, Bralczyk, miejsce klimatyczne bohemy artystycznej. Tymczasowo jest tu burdel, ale że wszechświat powstał z chaosu to ja też wierzę we własną siłę stwórczą.

- Mamo, mam fajne chłopaki na wige, jeden powiedział nawet, że jestem jego ulubioną koleżanką z roku!

- W lodówce masz deserek, zapomniałam ci powiedzieć, są dwa smaki weź sobie wybierz.

***

I chyba uwielbiam naszego pana od wuefu.

- Pani, ta co siedzi z przodu i się uśmiecha, pani waży 42,5 kilo, to jest obciążenie jakieś 100 kilo na nogi na ergometrze, bo panie sobie potem biorą po 20 i plotkują, i mówią, że były u fryzjera i…

medium.


poli znaczy więcej niż jeden

Lipiec 12, 2010

Jeśli jutro zaniosę papiery na polibudę, to zostanę studentką I roku Informatyki na Wydziale Elektrycznym. Studentką na Wydziale Elektrycznym… Jeśli zaniosę papiery. Czuję zatem, że los jest w moich rękach.

Co działa na mnie pokrzepiająco, to że będę studiować na roku z Mizerą i Ernestem, Ernest będzie mnie pilnował. W sumie to on chyba nie chce tego studiować, tylko musi mnie pilnować poprzez wzgląd na przyjaźń ze swoim niegodziwym przyjacielem.

***

Moja edukacja w zakresie informatyki jak dotąd polega głównie na kompletowaniu biblioteczki. Dzisiaj sprawiłam sobie bowiem dwie niewymagające wakacyjne lektury z serii Biblioteczka Eksperta: Photoshop w praktyce oraz Szkoła Programowania Java. Mają przyjemnie śliską okładkę, miejmy nadzieję, że nie będą się mocno kurzyć.

Co ciekawe, obydwie pisane przez kobiety.

Kobiety w informatyce jednak są, jedna z nich jest nawet bardzo ładna.

Kobiety w informatyce piszą nie programy, a książki.

Pełna jestem wygórowanych oczekiwań co do edukacji wyższej instancji. Wracając z pracy (dziś ekstradycja do H&M w M1) przejeżdżałam obok akademika Politechniki. W jednym z otwartych na oścież okien trójka półnagich mężczyzn (prawdopodobnie półnagich, tyle widać było z okna), z uporem budujących piramidę z puszek po piwie.

Nie mogę się doczekać.

A kiedy zaczną nam rzucać, nam, idiotom, którzy dostali się na polibudę w czołówce, którzy dostali się na polibudę w czołówce z biologią zdawaną i chemią, aksjomatami, różniczkami, to wtedy zapytamy im się, co pachnie słodkimi migdałami, a co gruszkowo, jak żaba przełyka pokarm i po co ślimakowi tarka.


goto paris

Maj 25, 2010

Poszłam dzisiaj do empiku:

- A może tę [książkę]? – zaproponowała przyjaciółce.

- Nie, ta jest za gruba, musi być lekka, do torebki. – odparła zgodnie z własną logiką.

goto paris.

***

Bardzo podobał mi się poradnik jak zostać dżentelmenem, do którego wczoraj zajrzałam, oczywiście niechcąco:

„Ładne kobiety chcą, aby im się mówiło, że są mądre, a brzydkie kobiety chcą słyszeć, że są piękne.”

„Przy odrobinie szczęścia zrywasz z nią ostatni raz w życiu.”

„Aby rozpiąć stanik należy…”

Więc sprawa jest prosta, facet to przeczyta, pożyczy koledze, myślę, że funkcjonalna tutaj będzie zasada sześciu uścisków dłoni (teoria matematyczna, zgodnie z którą z każdą osobą na świecie dzieli nas sześć uścisków dłoni, sprawdź to na face) i tak to idzie.

goto paris.

A my, kobiety, ładne kobiety, jako, że lubimy uchodzić za mądre, mnożymy trudności i piętrzymy problemy. Zawdzięczamy sobie i nikomu więcej, tworzymy własne, zapętlone jak mój ostatni pełen switchów (a wiec i case’ów) program, teorie.

Ja także, bo lubię sudoku.

Sięgamy po grube książki [z wyjątkiem przedłożonych bohaterek dnia] pełne niezrozumiałych słów, w końcu tendencja do maksymalnej kondensacji formy i treści grozi prymitywizacją norm komunikacji międzyludzkiej. Używamy potem tych słów, pożyczamy je od zagranicznych, mądrych, pseudointelektualnej pseudoelity, pisarzy, filomanów. Niezgodnie z przeznaczeniem, zero BHP.

Jedziemy do Łodzi.

Chociaż wcale ich nie znamy, ale wiemy, że ktoś je użył i w jakim kontekście, szukamy podobnego kontekstu, on się potem pokazuje inny, niż nam się pierwotnie zdało, a już nie daj Boże, jak natrafiłam na kogoś kto zna to słowo, kto czuje jego bezzasadność, tego słowa bohemy, w którą tym słowem chcesz się wpisać.

To wtedy jest chujnia.

Ale ja i tak będę je używać, lubię adrenalinę, ona jest uzależniająca, nie rozumiem czemu wciąż przez system niezakazana, ale nie pytam, ta adrenalina którą mam kiedy zabieram głos i kiedy wychodzę poza swój private grajdołek.

goto paris

***

paris:

2 miejsce Indeksu za Talent 2010 czyli indeksu nie ma, ale jest staż w Gazecie

jestem po maturach, polski 20/20, musiałam to podkreślić, sorry, za te wszystkie krzywdy, które odniosłam na polskim i za te dwóje i naciągane sporadyczne tróje

biologia była głupia

wiem, że rok temu też była głupia

ale w tym roku była wyjątkowo głupia

znalazłam dżob

break;


pop the frog

Kwiecień 24, 2010

Skoro już buduję ten pomnik,

a nie jest on ze spiżu

w dobrym tonie byłoby

nie słuchać tej słomianej kukły,

szybkoschnącego zapału.

Nie ma listu bez adresata. Nawet, gdy jest on niedookreślony jak venom. Śmiem twierdzić, że cała ta pseudobohema tworząca się wokół szeroko pojętego bloggingu wynika z tak trywialnego stanu świadomości jak tęsknota. Jest po prostu jej strumieniem, o wodzie bardziej lub mniej przejrzystej.

Dla zainteresowanych, aby nie musieli trwać do końca tej mętnej zawiesiny, odautorskiej flegmy: nie wiem, czy wygrałam, z wynikami dali sobie czas do końca kwietnia.

I stażowałam w międzyczasie, wiele sytuacji. Pracę w redakcji oceniam jako bardziej interesującą niż śmiałam przypuszczać. Zupełnie miłą i satysfakcjonującą, jednak czy sprostałam wygórowanym oczekiwaniom komisji- mogę tylko przypuszczać. A przypuszczam, że niekoniecznie.

***

Po niespełna roku znajomości wyjawiłam Asi, jak się przedstawia sytuacja światopoglądowa w mojej rodzinie:

- Nie martw się, mój ojciec jest neoliberałem. – odparła.

***

Na drodze do stania się celebriti poczyniłam milowe kroki. W rezultacie czego dzisiaj w telewizji WTK pokazano moje nogi. Widać wiedzą, co dobre. Nogi w biegu, zupełnie miłe, absolutnie nienachalne. W trakcie ucieczki przed rakiem piersi.

***

Napisałabym coś o maturze, ale ten temat jest tak wyeksploatowany jak ja po zadaniach z genetyki.

Oraz bio- łamigłówkach mojego dziadka:

Co to jest, zielone i robi: kum kum, kra kra, miau miau?

Nie wiem.

Żaba! Hahaha!

!?

Hahaha!

Tato, spaliłeś. – ratuje sytuacje mama.

!?

Żaba na kursie języków obcych.

***

Ja rozumiem, że to środowisko wpływa na ekspresję genów. Ale przy takich genach, to ja po prostu nie mogę być inteligentna, to nie jest w moim zasięgu. Nawet w najbardziej doborowym towarzystwie.

A piszę z czystej tęsknoty, poczucia braku. Miejsca, które nigdy się nie zapełni, co jest dramatem jak- by- nie- patrząc. Ale z tą świadomością, że to jest jak pamięć operacyjna bez Scan Discu…

…wcale nie jest mi łatwiej.


brek jo nek

Kwiecień 8, 2010

Chwilowo nie chce mi się pisać, ale żeby nie pozbywać się ewentualnych czytelników dodam, że może Miłosz coś napisze, bo dopuszczam taką ewentualność. Jednakowóż wątpię, żeby się odważył.


o tym, jak zyskać respekt.

Kwiecień 6, 2010

Ostatnio każde zdanie w Twierdzy Grzesiów wypowiadane przez pana feudalnego rozpoczyna się słowami:

Nie idź na dziennikarstwo bo…

lub:

Jak pójdziesz na dziennikarstwo to…

albo:

Na dziennikarstwo idą…

tudzież:

Po dziennikarstwie…

a także:

Dziennikarstwo w Poznaniu…

od czasu do czasu:

Nie trzeba skończyć dziennikarstwa, żeby…

oraz:

Jeśli chcesz być dziennikarką to…

Zdania te padają znacznie częściej niż utrzymujące się dotychczas na pierwszym miejscu Klasyfikacji Najczęściej Wypowiadanych w Twierdzy Grzesiów Kwestii pytanie:

Gdzie jest pilot!?

Wyprzedziły nawet bardzo popularny głównie w rozmowach telefonicznych akronim TBS, używany oczywiście jedynie w formie skrótowej. A jak zauważył redaktor Nawrot pewne skrótowce na pewnym etapie zaczynają żyć swoim własnym życiem. Co mnie w fajny sposób usprawiedliwia.

***

Pomimo odwiecznych porachunków zyskałam jednak dzisiaj w oczach Grzesia swoisty respekt, osobliwy SZACUN.

PRIMO? znacznie szybciej od niego odnalazłam w bezkresnych przestrzeniach alternatywnej rzeczywistości sterowniki do starego, poczciwego Primaxa. Myk polegał na tym, że holendersko- tajwańska firma produkująca Primaxy przestała istnieć na przełomie XX i XXI wieku, a to na nieistniejącej już stronie tejże nieistniejącej firmy znajdowało się źródło wszystkich sterowników, do którego chcąc- niechcąc prowadziły lustra całego globalnego śmietnika. A ja znalazłam to jedyne: niepodległe.

PRIMO ULTIMO: instalacja szanownego, jedynego w swoim rodzaju sterownika trwała mniej więcej od jednej do dwóch magicznych sekund, podczas których należało odszyfrować i zapamiętać jego docelową lokalizację. A ponieważ geniusz tkwi w prostocie, postanowiłam użyć pożytecznej opcji PrintScreen wciskając ją niepostrzeżenie na bezprzewodowej klawiaturze, a następnie kopiując zrzut do PAINTa. Czym zyskałam w oczach Grzesia, który pierwszy raz w życiu musiał przyznać, że sam by na to nie wpadł.

Dając mu tym samym kolejny powód, dla którego nie powinnam studiować dziennikarstwa.


one of em

Kwiecień 1, 2010

…i oni mi się zapytali, czy jestem konformistką. A ja się spodziewałam, że będą słowa padać bardzo trudne, dziennikarsko- slangowe, niszowe, do tego jeszcze użyte w sposób nonkonformistyczny. Ale nie wiedziałam, czy dobra odpowiedź brzmi tak, czy nie. To opowiedziałam o tym, jak kupowałam rajstopy w kropki. Pomyślałam: rajstopy są dobre na wszystko.

A w szczególności na nogi.- dodał Adam przytomnie.

A, że padały pytania o wszystko to ja nie będę tu pisać o co, bo nie piszę o wszystkim. Jedyne, co mnie zmyliło to kinematografia absurdu. Nie jestem entuzjastką, więc wymieniłam te filmy które znam oraz Pulp Fiction, bo tego nie oglądałam (…) ale pomyślałam, że będzie pasować.

Mam nowy pomysł na siebie; zostać Moniką Olejnik. Jestem na dobrej drodze, tylko, że ona jest mądra. Jedno co muszę sobie przyznać, jeden tytuł, na który zasłużyłam to jest, że podczas rozmowy byłam potwornie pewna siebie. Obrzydliwie! Niemal bezczelna. C., byłbyś ze mnie dumny. Ale nigdy więcej, to do mnie niepodobne. Chyba, że zostanę Moniką Olejnik.


mrugaj powiekami to ci oko nie zbieleje

Marzec 29, 2010

Lubicie to. Cynizm, sarkazm. Drwinę, kpinę. Uwielbiacie. Kiedy się z was szydzi. Kiedy Masłowska w Wojnie, właściwie to czymkolwiek. Kiedy House. Każdy z was stawia się w miejsce najekscentryczniejszego z lekarzy. Ale nikt nie jest lekarzem. Wieloryb nie może latać, sorry. I żadne twoje law of attraction nic tu nie zdziała.

Maile o treści co za idioci, co za frajerzy dali się nabrać, you loosers wkręciliśmy was w globalne ocieplenie jak w matrixa i avatar też. A wam się to podoba i gasicie sobie światło, uprawiacie energooszczędny ascetyzm. Grunt to załapać socjal skill.

Już wiem, dlaczego bobry mają bardzo krótką pętlę Henlego. Grześ nie ma racji, mówiąc, że to przez wzgląd na długie zęby. Abstrakcyjne myślenie na maturze z biologii jest absolutnie niewskazane, w ogóle w tej branży niezbyt mile widziane. Niby nie jest to moja mocna strona, ale gdzie nie trzeba: tam myślę. Pasjonatka domorosłej filozofii.

Wyszydzani z pasją cytujecie słowa kpin na swoich fejsstatusach, na gadu- gadu opisach. Podoba wam się! Powtarzanie ma moc. Rzekomo. Więc powtarzacie jak modlitwę, do znudzenia, oswajacie krzywdzącą nowomowę parafrazując żartobliwą intonacją.

Słowa, które zamiast otwierać oczy stają się sloganami. Zostają w pamięci jako kultowe zbitki zgłosek pozbawione znaczenia. Masz klapki na oczach i wcale ci to nie przeszkadza. Oraz efekt pływalniany: wodę z mózgu, wodę w uszach.

Jak dostaniesz kopa to ci wyleci woda.


tylko cycki w takim miejscu

Marzec 23, 2010

chcesz być artystą z misją?

***

Jadę do domu. Ze szkoły, która ponownie dała mi szkołę siedmiu godzin spędzonych na niczym. Trochę tworzenia od niechcenia w trakcie tego posiedzenia, sąsiadka z ławki z nosem w moje kartki i zaczyna się kryptologia. Jak w tramwaju. Każdy próbuje cię rozszyfrować. Każdy myśli, że cię rozszyfrował. Nie patrz mi przez ramię! Piszę gadery poluki. Polityką remu.

***

Rozkopują ulice urban archeologists. Poszukiwacze złota.

***

Jak piję alkohol, czuję się nieoczywisty. Jakbym teraz wypił jedno piwo- byłbym pijany. Po wczorajszym! (dodaje dumnie)

No cześć. No, no ona jedzie. No. I ma w czapce jedzonko. Ciotka jakaś czy coś. No, no. No pa!

Tam? No, tam jest ten pomnik. Zajebiste miejsce! Jeździłem tam tak mało razy, a dostałem mandat. Patrz, nowa deska. Kupiłem. No, no dzisiaj. Jeszcze zafoliowana, ach! Poczekaj. Odfoliuję! Wysiadasz na następnym? Już, już odpakowuję.

~szelest celofanu~

Dobra, nie? Kurde tylko te cycki w takim miejscu, co się ściera. Ale innych z cyckami nie było…

***

zostań nihilistą.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.